A A A Drukuj Kanały RSS

Trzy razy goście!

2007/09/03 18:26
Trzy razy goście!

W Ekstralidze żużlowcy odjechali właśnie pierwsze mecze półfinałowe, pierwszoligowcy są natomiast już w fazie finałowej. Na obu frontach trwa także walka o utrzymanie, a w międzyczasie w Lesznie miał miejsce finał Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych. We włoskim Terenzano rozegrano także kolejny turniej organizowany z ramienia UEM - finał Mistrzostw Europy Par. Miniony tydzień możemy więc uznać tygodniem “parowym”, bo w ligach żużlowcy przecież także jeżdżą parami.

Dzisiaj nie będzie chronologicznie, bo w tym tygodniu speedway ligowy był zdecydowanie najważniejszy. Mecze w Ekstralidze i I lidze elektryzowały kibiców jeszcze na długo przez rozpoczęciem. Na forach internetowych wrzało od dyskusji, często totalnie niemerytorycznych, polegających na wychwalaniu swoich ekip pod niebiosa i besztaniu przeciwników z ciemnobrązowym błotkiem. Przedzierając się przez stos tych bezużytecznych “wypocin”, kilka razy udało mi się trafić na wypowiedzi normalnych kibiców, którzy dyskutowali o składach i taktyce drużyn, kwitując swoje przewidywania słowami “i tak wszystko rozstrzygnie się na torze”. Po raz kolejny ci właśnie kibole mieli rację, ponieważ w najwyższej klasie rozgrywkowej wszystkie trzy mecze skończyły się zaskakująco. Trzy razy wygrali goście! Podkreślam, w EKSTRALIDZE we wszystkich spotkaniach dnia zwyciężyli przyjezdni! Nie spodziewałem się, że dożyję tej chwili…

A teraz po kolei. W pierwszym spotkaniu półfinałowym rzeszowska Stal podejmowała na własnym torze leszczyńskie “Byki”. Skazywany na pożarcie kopciuszek z Podkarpacia i tak już zrobił swoje, docierając tak daleko w ligowej rywalizacji, jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc i teraz fani miejscowych mieli nadzieję, że “Żurawie” wygrają mecz na własnym torze, a potem “niech się dzieje, co chce”. I z początku właśnie się zanosiło, że pobożne życzenia rzeszowiaków mogą się spełnić - miejscowi żużlowcy wygrywali kolejne biegi indywidualnie, “upiększając” to dwoma triumfami drużynowymi po 4:2. Do dziesiątego wyścigu było pięknie, a Adams i “Kasper” nie prezentowali niczego ponad przeciętność. Pięknie walczyli za to “Bally” i Batchelor, ale oni bez wsparcia liderów nie są w stanie zapewnić zwycięstwa “Bykom”. Podczas regulaminowej przerwy tor jednak został polany, “Kangur” i Kasprzak w końcu idealnie się spasowali i w połączeniu ze sportową złością, wreszcie zaczęli osiągać wyniki do jakich przyzwyczaili swoich kibiców. Leigh szalał jak w transie, co zaowocowało tym, że w trzynastej gonitwie po pięknej akcji minął Nickiego Pedersena i bardzo przybliżył gości do zwycięstwa. W kolejnej odsłonie kropkę nad “i” postawili Batchelor i Baliński, zwyciężając w niej gospodarzy 2:4. To właśnie ci dwaj żużlowcy byli cichymi bohaterami triumfu Unii (ostatecznie 42:48) - pierwszy jako młodzieżowiec pod “seniorskim” numerem zdobył aż dwanaście “oczek”, drugi natomiast walczył dla drużyny jak lew i mimo, że zapisał na swoim koncie jedynie siedem punktów w sześciu wyścigach, to uwagę należy zwrócić na aż pięć(!) bonusów, które należy mu doliczyć do wypłaty. To się nazywa poświęcenie dla teamu! Tak potrafi chyba tylko “Bally”… “Byki” wygrały więc, ponieważ miały Batchelora i Balińskiego. A dlaczego Stal poległa? Cóż, jedyna odpowiedź, która przychodzi mi do głowy, to “gigantyczne” zdobycze punktowe przy nazwiskach Nicholls (2) oraz Kuciapa (3). Panowie, “Terminator”, Davey i “Rafi” sami meczu nie wygrają! Przynajmniej nie z Lesznem!

W drugim półfinale Sparta Wrocław podejmowała na swoim terenie toruńskie “Anioły”. Od dawna wiadomo, że tacy zawodnicy jak Jaguś, Sullivan i Ząbik nie przepadają za torem na Stadionie Olimpijskim, więc kibice zastanawiali się przed meczem głównie nad tym, jaką “koparę” przygotuje na to spotkanie coach Sparty - Marek Cieślak - i ile punktów Apator będzie musiał odrobić za dwa tygodnie podczas rewanżu w Toruniu. Jakież było zdziwienie kibiców żółto-czerwonych, kiedy po trzech wyścigach “Anioły” prowadziły aż 5:12 i nic nie zapowiadało tego, że nagle mogą spuścić z tonu! Wrocławiaki, to jednak waleczni “rajderzy” - od razu rzucili się do odrabiania strat i to z całkiem niezłym skutkiem. Crump i Bjerre śmigali jak natchnieni (mam nadzieję, że nic nie brali) i przed dwunastą gonitwą było już 32:33 i to żużlowcy Apatora mieli powoli mokro w gatkach. “Krzyżaki”, to jednak twarde chłopaki - nie dali się zastraszyć, dalej jechali swoje i w końcu, po dramatycznym widowisku, zwyciężyli 44:45. I to wszystko głównie dzięki fenomenalnej postawie “Jagody” (12), “Zobera” (11+1) i “Sully’ego” (9+1), którzy mieli w tym pojedynku nie istnieć oraz dzięki cennym ośmiu punktom “Miedziaka”, który notorycznie jest pomijany przy wyliczance zawodników, stanowiących o porażającej sile Apatora. A czemu Wrocław padł przed Toruniem na kolana? Hans Andersen (4+2) - i wszystko jasne.

Trzeci niedzielny pojedynek w najwyższej klasie rozgrywkowej był pierwszą częścią dwumeczu o siódme miejsce. “Wiecznie Niespadająca” Polonia podejmowała u siebie “Zawsze-spadający” Falubaz i ten mecz według wielu fachowców wyznaczyć miał nową erę w historii polskiego speedway’a. Kibole najbardziej lubią, kiedy ich teamy jeżdżą w pełnych składach, a tym razem znowu niestety tak nie było. Szkoda, głównie ze względu na stawkę tego pojedynku, bo w razie porażki jednej ze stron, zawsze grozi to nawałem wymówek w stylu “no, przegraliśmy, ale w takim składzie, to i Krosno by nas rozjechało”. W szeregach gospodarzy zabrakło “dzikiego Ruska” Sajfutdinova, natomiast goście przybyli nad Brdę szczuplejsi o “walczaka ze Szwecji” - Lindgrena. Czyli niby straty były wyrównane, jednak niesmak pozostał. A jak mecz? Moim zdaniem cud, miód i orzeszki, czyli mówiąc po polsku - kwintesencja żużla. Było zwycięstwo gości w biegu juniorskim, było odrabianie strat przez Polonię i wreszcie jej wyjście na dość wysokie prowadzenie, które zmusiło gości do szaleńczego pościgu. Do ostatniej gonitwy. Przed piętnastym biegiem “Gryfy” prowadziły 43:41 i już tylko podwójne zwycięstwo żużlowców z “Myszką Miki” na plastronach dawało zwycięstwo Falubazowi. Niemożliwe stało się jednak realne - “PUK” i “PePe” objechali “Okonia” i Davidssona, prowadząc Zieloną Górę do zwycięstwa 44:46 i stając się jednocześnie jego “ojcami”. Szczególne uznanie należy się temu pierwszemu, który po dość długiej przerwie od speedway’a był w stanie odjechać aż siedem biegów i przywieźć w nich 11+3 punktów. Prawie komplet Protasiewicza (16+1) też robi wrażenie, jednak ten zawodnik w Bydzi jeździł tyle czasu, że tamtejszy tor zna chyba lepiej od zielonogórskiego, który różni się znacznie od tego, na którym stawiał swoje pierwsze żużlowe kroki. W Polonii totalnie zawiedli Jonsson (7+1) i Buczkowski (1). Czyży “Niespadająca” w końcu musiała pożegnać się z najwyższą klasą rozgrywkową? Odpowiedź na to pytanie poznamy albo za tydzień, albo po ustaleniach związanych z przyznawaniem “dzikich kart”. Ja mam wielką nadzieję, że system spadków i awansów pozostawiony zostanie sportowej rywalizacji, a nie zasobności klubowych portfeli…

W I lidze trwa walka o awans do elity oraz o pozostanie na jej zapleczu. W rywalizacji o ten pierwszy cel bój toczą KM Ostrów Wlkp. i Stal Gorzów. W pojedynku numer jeden, na torze w Ostrowie, lepsi okazali się gospodarze, zwyciężając 56:36. Warto dodać, że było to zwycięstwo z lekką nutką niedosytu - gorzowianie przyjechali na to spotkanie bez kontuzjowanych “JBJ”, Ruuda oraz Jonassona. Na uraz narzekał także Ferjan, a w pierwszym wyścigu “Hlipek” poobijał się do tego stopnia, że nie był w stanie kontynuować zawodów. Miało być wielkie widowisko, a skończyło się na bardzo pewnym zwycięstwie gospodarzy i komplecie mega-przeciętnego ostatnio “Jankesa”. Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że w rewanżu za dwa tygodnie będzie inaczej, i że żadna ze stron nie będzie w stanie “śmierci mózgowej” już po dwóch trzecich zawodów. W pierwszym meczu o utrzymanie pomiędzy Startem Gniezno a Motorem Lublin, również bez problemu zwyciężyli gospodarze. Komplecik walnął Dawid Cieślewicz, a porozbijał się Dariusz Śledź. I to właściwie tyle. Tutaj też miało być ciekawie, a “rajderzy” zaserwowali kibicom żużlową kupę. Jaki z tego wniosek? Niektórzy powinni przerzucić się na prognozę pogody, bo speedway’owe prognozy wyraźnie nie są ich mocną stroną…

W piątek, jako przedsmak ligowej rywalizacji, w Lesznie odbył się finał Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych. Ech, co za długa nazwa… Do rzeczy jednak. Faworyzowane ekipy były dwie: Apator Toruń oraz Stal Gorzów. Drużyny mające w składzie po jednym z dwóch najlepszych juniorów w kraju i teamy z całkiem silną juniorską “drugą linią”. Tym razem wielcy fachowcy mieli nosa i rzeczywiście, pierwsze dwa miejsca zajęły te dwie ekipy, a całości smaczku dodał fakt, że bój rozstrzygnął się dopiero w biegu dodatkowym, który był wielkim rewanżem za finał MIMP. Spotkali się w nim Karol Ząbik oraz Paweł Hlib i tym razem to “podobno najlepszy młodzieżowiec w Polsce” Ząbik okazał się lepszy. Trzecie miejsce zajął ROW Rybnik, a pozostałe ekipy mogą co najwyżej czyścić buty pierwszej dwójce - za wysokie progi.

Z dziennikarskiego obowiązku muszę wspomnieć, że w sobotę we włoskim Terenzano miał miejsce finał Mistrzostw Europy Par. Wiem, wspomniałem o nim już we wstępie, jednak ani słowa nie powiedziałem tam o wynikach. A te nie były dla nas zbyt piękne, bo biało-czerwoni w składzie “Slammer”, Krzysiu “Jabłko” oraz “Sqra” wywalczyli srebrne krążki, ulegając ekipie Czech z braćmi Dryml na czele. “Jak to? Srebrne medale i mówisz, że słabo?” - zapytacie. A ja odpowiadam: ludzie, zobaczcie, kto był za nami w tym turnieju (Rosja, Finlandia, Ukraina, Austria, Włochy), to zrozumiecie!

Ech, kolejne żużlowe emocje za nami. Październik i związany z nim koniec sezonu coraz bliżej, a tu jeszcze tyle niewiadomych. Kto zdobędzie DMP? Kto spadnie z Ekstraligi, a kto do niej awansuje? Czy Adams ma jeszcze jakieś szanse na dogonienie Pedersena w “generalce” IMŚ? Czy Polacy utrzymają się w GP? Na te i jeszcze wiele innych odpowiedzi musimy jeszcze trochę poczekać.

Ziemowit Ochapski
www.asy.yoyo.pl


Źródło: inf.własna
Wyświetleń: 1543
Stępniewski: Z Holtą dogadaliśmy się w pół godziny Następny »

rafal-bejtka Dodał/a: rafal-bejtka
Napisał/a 5668 artykułów
Aktualna ocena: 0
kliknij aby ocenić
 
Komentarze
JasFasola
JasFasola [611/1209] 2007/09/03 20:55
kolejka gości :)
Zgłoś naruszenie
Ocena: 2.63

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Komentuj
Login:
E-mail: (opcjonalnie)
Kod z obrazka:
Oceń:
Polityka prywatności Regulamin Reklama Dołącz do nas Kanały rss Kontakt FAQ
Sport24.pl   2007-2012   Wszelkie prawa zastrzeżone
0.4169 -
Firma w holdingu PMPG