A A A Drukuj Kanały RSS

Kup pan trzy dekodery!

2008/02/05 18:41
Kup pan trzy dekodery!
Felieton
Sport24.pl

Sezon 2008 zbliża się wielkimi krokami - okres transferowy dobiegł już końca, a zawodnicy i kluby z coraz większą chęcią ujawniają swoje plany dotyczące nadchodzących rozgrywek. “Falubazy” ze “stalowcami” przekrzykują się, kto będzie lepszy, poznaniacy ślepo wierzą w awans swojego teamu do Ekstraligi, natomiast w Lublinie pojawiła się nadzieja, że tamtejszy speedway da się uratować. Jak zwykle zrobiło się też zamieszanie z prawami do transmisji telewizyjnych ze spotkań ligowych. Jaja jak berety.

Zacznę niemal od końca, czyli od “Koziołków”. Jakiś czas temu wydawało mi się, że szanse przetrwania tego teamu są zerowe, a tymczasem niedawno do publicznej wiadomości podano informację, że ekipa z Lublina ma się całkiem nieźle i wystartuje w tym roku w drugiej lidze. Ba, że wystartuje, to mało - ona pojedzie w najniższej klasie rozgrywkowej z zamiarem jak najszybszego powrotu na wyższy szczebel żużlowej rywalizacji! Początkowo rozbawiło mnie to do rozpuku, bowiem wszyscy wartościowi zawodnicy wydawali się być już zakontraktowani, a i kondycja finansowa “Koziołków” budziła we mnie spore wątpliwości. W chwili obecnej nieoficjalnie jednak wiadomo, że budżet Motoru w nadchodzącym sezonie wyniesie około 750 tysięcy złotych, co moim zdaniem daje możliwości dużo większe niż spokojne odjechanie rozgrywek. Cóż, uznajmy tę kwotę za prawdziwą i przyjrzyjmy się zawodnikom zatrudnionym przez “granatowe marynary” z Lublina. Dawid Stachyra, Kai Laukkanen, Mark Lemon, Richard Hall, Matej Kus, Lars Hansen - to są “rajderzy”, którzy z powodzeniem powinni radzić sobie na drugoligowych torach i stanowić o sile drużyny ze wschodu Polski. Dwaj pierwsi w zeszłym sezonie bez większych problemów ścigali się w wyższej klasie rozgrywkowej, więc o ich formę kibice Motoru powinni być spokojni. Jeśli w Lublinie starczy kasy na to, żeby team stawiał się na każde spotkanie w najsilniejszym składzie, to już wiemy, kto jest w stanie zagrozić w zbliżających się rozgrywkach mocarzom z Gniezna i Łodzi. I dobrze. Bo zapowiada się najbardziej emocjonujący sezon w historii drugiej ligi.

O “Zielonce”, Gorzowie i Poznaniu nie ma co się rozpisywać - jak jest, to każdy przeciętny zjadacz żużla wie, a niezaspokojone ambicje niektórych kibiców i działaczy, to marny temat na felieton. Pozwolę więc sobie przejść do tych nieszczęsnych praw do transmisji telewizyjnych, bowiem w ostatnich dniach niesłychanie wiele się w tym temacie wydarzyło. Wiadomo już, że spotkania Ekstraligi zobaczymy tylko w jednej stacji i będzie nią chwilowo głęboko zakodowana TVP Sport. Szlag by to trafił, chciałoby się rzec. Negocjacje pomiędzy TVP (już wcześniej nabyła prawa) i Polsatem (chciał część tych praw odkupić) w sprawie sublicencji upadły, co spowodowało, że najzagorzalsi kibice “czarnego sportu” nieposiadający “kablówki” będą musieli zainwestować w aż trzy dekodery (Ekstraliga - platforma “N”, Elite League - Cyfrowy Polsat, GP i SWC - Cyfra+)! Na głowę można dostać. Fakt, speedway o wiele ciekawszy jest “na żywo”, jednak żaden człowiek nie jest w stanie być na kilku stadionach jednocześnie (retransmisje rządzą) i nie każdego również stać na uczestnictwo w spotkaniach wyjazdowych swojej ekipy, nie wspominając już o podróżach po całej Europie za “cyrkiem” Olsena. Ba, w tym momencie (po podliczeniu kwoty abonamentu za wspomniane wcześniej platformy cyfrowe) już niewielu sympatyków “szlaki” ma kasę na oglądanie pełni zmagań na szklanym ekranie! Cóż, nadzieja pozostaje w Internecie - w poprzednim sezonie zorientowani kibice za jego pośrednictwem mogli śledzić wszystkie polskie ligi, Elite League, Grand Prix, Drużynowy Puchar Świata i wiele więcej. Z tego co wiem, to w 2008 roku nie szykują się jakieś radykalne zmiany w tej materii, jednak jakości sieciowego przekazu często daleko do tego, co widzimy w “pudle”. Ech, szary człowiek zawsze będzie miał w tym kraju pod górkę…

Firma Muscule Finesse, produkująca odżywki i suplementy dla sportowców i kulturystów, została sponsorem strategicznym Peterborough Panthers (Elite League). Widać, szefowie “Panter” myślą przyszłościowo i wiedzą, że Hans Andersen może pod koniec sezonu notować więcej “kibli” niż zwykle i już zapewnili sobie darczyńcę, który oprócz kasy ofiaruje też inne wspomagacze, które w razie czego niepozorne “Brzydkie Kaczątko” zmienią w niezniszczalnego “Muskularnego Ducka”. Sam Hans zapowiada natomiast walkę o tytuł IMŚ. Cóż, Nickiemu Pedersenowi w osiągnięciu tego celu pomogło zrzucenie sadełka, więc nie jest powiedziane, że “Bajkopisarz” o posturze “Pudziana” byłby bez szans. Z takim na łokcie lepiej się nie potykać.

Emil Saifutdinov celuje w obronę IMŚ Juniorów, Karol Ząbik pragnie się dostać do GP, a Leigh Adams planuje wywalczyć pierwszy w swojej długiej karierze tytuł Indywidualnego Mistrza Świata. Zazwyczaj w swoich felietonach studzę zapał żużlowców, jednak w przypadku tych trzech osób nie mam czego studzić. “Dziki Rusek” wydaje się być złotym dzieckiem speedway’a i jedyny człowiek, który w chwili obecnej jest mu w stanie przeszkodzić w realizacji celu, to Chris Holder. Finał w Pardubicach zapowiada się niesłychanie emocjonująco. Jedna z naszych największych nadziei na przyszłość, “Zober”, w przyszłym sezonie zadebiutuje w kategorii seniorów i czas już najwyższy, żeby i tam zaczął coś znaczyć - wszak Antonio Lindbaeck mógł śmigać w cyklu jako junior, a Karol w przekroju całej kariery nie wydaje się być słabszym jeźdzcem. Jeśli chodzi natomiast o “Kangura” Adamsa, to jego czas już powoli mija. Sam żużlowiec zapowiada, że rok 2008 będzie prawdopodobnie jego ostatnim w Grand Prix, a że w chwili obecnej jest on w życiowej formie, to szans na triumf w klasyfikacji generalnej IMŚ nie należy mu odbierać. Ba, ja czuję po kościach, że Wicemistrz Świata 2007 wreszcie dopnie swego. Byle tylko psychicznie wytrzymał w najważniejszych momentach, bo o jego genialną formę raczej powinniśmy być spokojni.

Jeszcze tylko półtora miesiąca. Półtora miesiąca wyczekiwania i półtora miesiąca podniecania się egzotycznymi zawodami w Australii, czy też szalenie widowiskowymi turniejami ice speedway’a w Polsce, Rosji i Wielkiej Brytanii. Podsumowując: na nudę nie można narzekać, jednak człowiek chciałby już zobaczyć to klasyczne ściganie w promieniach wiosennego słońca.

Ziemowit Ochapski
www.asy.yoyo.pl


Źródło: inf własna
Wyświetleń: 1197
Stępniewski: Z Holtą dogadaliśmy się w pół godziny Następny »

rafal-bejtka Dodał/a: rafal-bejtka
Napisał/a 5668 artykułów
Aktualna ocena: 0
kliknij aby ocenić
 
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy, Twój może być pierwszy.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Komentuj
Login:
E-mail: (opcjonalnie)
Kod z obrazka:
Oceń:
Polityka prywatności Regulamin Reklama Dołącz do nas Kanały rss Kontakt FAQ
Sport24.pl   2007-2012   Wszelkie prawa zastrzeżone
0.6509 -
Firma w holdingu PMPG