A A A Drukuj Kanały RSS

Sparingowa podnieta

2008/03/18 20:59
Sparingowa podnieta
Felieton
Sport24.pl

Na Wyspach żużlowcy rozpoczynają rywalizację o Tarczę Petera Cravena oraz Premier Trophy, natomiast u nas nadszedł dopiero czas sparingów. Ba, pierwsze treningowe kółka już za nami, a Internet aż huczy od komentarzy rozradowanych i niepocieszonych kibiców “szlaki”. Z małej chmury duży deszcz, chciałoby się powiedzieć.

 W ostatnich dniach rekreacyjnie pościgali się ze sobą “rajderzy” Apatora i Wybrzeża, Falubazu i Sparty oraz Włókniarza i “Jaskółek”. W każdej z tych rywalizacji mieliśmy po jednym zaskakującym rozstrzygnięciu (wygrane Gdańska i Tarnowa na swoich torach oraz remis Wrocławia w Zieloniej Górze), a sympatycy poszczególnych drużyn podniecili się tym, jakbyśmy byli już na etapie play-off, a nie przedsezonowych potyczek. A prawda jest taka, że w żadnym z tych pojedynków teamy nie jechały w najsilniejszych składach, żaden żużlowiec nie walczył na maksa w obawie o kontuzję oraz żaden nie traktował tych sparingów jako coś innego niż okazję do wjeżdżenia się w sezon i przetestowania ustawień motocykli. Ale dzieciaki z Internetu i tak wiedzą swoje i już ustalają końcowe tabele wszystkich lig na sezon 2008. Ba, czasem i na 2009, bo przecież niektórzy “kolarze” mają dwuletnie kontrakty. A krajowi juniorzy będą jechać w normalnych zawodach po pięć biegów, nie ma bata.

Trening punktowany KMO z “Bykami” skończył się bez niespodzianki (minimalne zwycięstwo gości), jednak małolaty po raz kolejny wiedzą wszystko lepiej. Że Unia nie obroni mistrza, że to żadna sztuka rozjechać Ostrów bez Harrisa i w ogóle. Ba, już w tej chwili wiadomo, że “Bally” i “KK” będą nie do ugryzienia, i że krajowi juniorzy leszczynian reprezentują poziom co najwyżej mizerny. A to tylko jeden sparing, trening. Pierwsza zabawa z motorkami, sialalalala. I w składzie “Byków” brakowała Adamsa, Hampela, Shieldsa i Batchelora. Ale to tak na marginesie, bo to przecież tylko trening, a na treningu każdy może wygrać z każdym. Inaczej jest, kiedy pojawia się presja, bo jedzie się o ligowe punkty. A najśmieszniejsze jest to, że ludzie wieszczą szybki koniec panowania Leszna, pomimo tego że jednak pokonało ono na wyjeździe pierwszoligowych potentatów. Już samo “równanie w dół” na podstawie rekreacyjnej jazdy jest śmieszne, ale żeby takie praktyki podejmować nawet pomimo zadowalającej postawy “równanych”? Ech, takie rzeczy, to tylko w Polsce.

Żużlowcy Startu Gniezno bardzo palą się do jazdy, jednak ich sparingpartnerzy z Grudziądza dali ciała aż czterokrotnie. Najpierw nie chcieli jechać w Grodzie Lecha, bo niby tor się do tego nie nadawał (szczegół, że w chwilę po ich decyzji miejscowi “rajderzy” urządzili sobie miniturniej), później w kujawsko-pomorskim popadało i dwa razy z rzędu były nici z jazdy, a na końcu, znaczy się wczoraj, GKM nie przyjechał na sparing do Gniezna, bo trener Maroszek dał zawodnikom wolne. Ja rozumiem, że takie jaja mogą się dziać w angielskiej Conference League, gdzie ściga się banda młodziaków i zapaleńców, ale żeby taką kichę odstawiać na w pełni profesjonalnym poziomie rywalizacji? Pewnie, niech żużlowcy idą do baru, zamiast wykręcić kilka kółek na torze! Przynajmniej będzie taniej, bo piwo tańsze od metanolu.

Za lekko ponad miesiąc startuje cykl Grand Prix, a kilka dni temu poznaliśmy nazwisko szczęśliwca, który w inauguracyjnym turnieju w Krsko wystartuje z “dziką kartą”. Jako że Słowenia jest krajem mlekiem i żużlowcami płynącym, to “dzikusa” na te zawody otrzymał Matej Zagar - jeden z największych niewypałów minionego sezonu. Potencjał w tym “kolarzu” drzemie wielki, jednak wody sodowej chyba jeszcze więcej, dlatego mam nadzieję, że Krsko 2008 będzie tylko takim jednorazowym epizodem Mateja, i że do “cyrku” na stałe powróci on dopiero wtedy, gdy ustabilizuje formę zarówno fizyczną, jak i psychiczną. Porywać się z motyką na słońce nie ma co, a jak “Memej” będzie już trochę dojrzalszym “rajderem”, to powinien sporo w “objazdowym” namieszać. Znaczy się, w dziesiątce powinien się złapać, bo przyszłym medalistą IMŚ ten pan dla mnie nie jest.

Nadchodzi, Wielkanoc, nadchodzą kolejne sparingi i nadchodzi oficjalny początek sezonu w Polsce, czyli Kryterium Asów w Bydgoszczy. Wraz z tym wszystkim nadchodzi również wzmożona aktywność internetowych “napinaczy”, nazywających się kibicami sportu żużlowego. Już po treningach punktowanych mam ich dość. W dyskusję z takimi się nie wdaję, jednak zignorować to wszystko również mi ciężko. Momentalnie zazdroszczę kolegom z Anglii tej ich kameralności i wzajemnych uprzejmości. Bo speedway powinien łączyć, a nie dzielić. Walczmy o to.

Ziemowit Ochapski
www.asy.yoyo.pl


Źródło: inf własna
Wyświetleń: 1094
Stępniewski: Z Holtą dogadaliśmy się w pół godziny Następny »

rafal-bejtka Dodał/a: rafal-bejtka
Napisał/a 5668 artykułów
Aktualna ocena: 0
kliknij aby ocenić
 
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy, Twój może być pierwszy.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Komentuj
Login:
E-mail: (opcjonalnie)
Kod z obrazka:
Oceń:
Polityka prywatności Regulamin Reklama Dołącz do nas Kanały rss Kontakt FAQ
Sport24.pl   2007-2012   Wszelkie prawa zastrzeżone
0.5626 -
Firma w holdingu PMPG