A A A Drukuj Kanały RSS

Tarnowska kaszanka

2008/04/21 17:01
Tarnowska kaszanka
Felieton
Sport24.pl

“Sezon ogórkowy” w pełni, a Bjerre nadal w kratkę (choć nie jest Szkotem). Stal z Gorzowa coś nam zardzewiała, a “Janosik” Pedersen śmiga jak za czasów słynnej biegunki. Myszka Miki wystraszyła się stada Aniołów, a “Piast” Kołodziej nie sprostał w pojedynkę siedmiu muszkieterom z “Leighszna”. Ciekawo-nieciekawie w tej trzeciej kolejce Ekstraligi. Komuno, tfu, 2007 roku, wróć!

Patrząc na wyniki, to najciekawsze spotkanie oglądali kibice w Rzeszowie, gdzie tamtejsze “Żurawie” zmierzyły się z biedną jak mysz kościelna “Spartą-Crump & Jędrzejak” Wrocław. Mecz skończył się rezultatem 47:43 dla miejscowych, jednak wyścigi na torze ekipy sponsorowanej przez Martę Półtorak były nudniejsze niż trzeciorzędny film produkcji wenezuelsko-kolumbijsko-argentyńskiej. Owal przy Hetmańskiej był jednym wielkim klepiskiem, na którym żużlowcy walczyli z motocyklami, a nie ze sobą nawzajem. Nawet największy kozak tego widowiska, “Rudy” Crump (komplet 15 punktów), zwalniał od czasu do czasu przy wejściu w łuk, żeby tylko nie zakończyć zabawy z uwalonym od błota kevlarem. W ekipie z “Wrocka” nieźle wywijał jeszcze “Ogór” Jędrzejak (11) i gdyby nie fatalna postawa pozostałych jeźdzców apokalipsy pod przewodnictwem Marka Cieślaka, to biało-niebiescy zanotowaliby drugą porażkę na własnym torze w tym sezonie. Tak, nie przywidziało się wam, drodzy czytelnicy. Rzeszów po pięciu gonitwach dostawał w tyłek aż 8:19 i dopiero jakiś cud sprawił, że Watt (10+1), Nicholls (8), Bjerre (12+2 w 6) oraz Zagar (8+1) zaczęli w pewnej chwili jechać swoje. Pani Półtorak po czternastym biegu cieszyła się jak dziecko (5:1 i 44:40 dla Stali), a kibicom gospodarzy pewnie ulżyło, bo przegrać na swoim torze ze Spartą, mając w herbie coś innego niż jaskółkę, to w tym sezonie wstyd i hańba. Wspomniana wcześniej pani “Marma” była największą gwiazdą tego spotkania zaraz po “Rudym”. Wszędzie było jej pełno, odpicowana jak na wiejski pogrzeb latała po parkingu i dyskutowała ze swoimi “rajderami”. Cóż, niektórym żużlowcom od czasu do czasu trzeba przypomnieć, kto trzyma kasę w klubie.

W Gorzowie po zeszłotygodniowej porażce z Falubazem nikt nie rozpaczał, więc żużlowcy Stali do niedzielnego pojedynku z częstochowskimi “Lwami” podeszli tak jakby z marszu. I czkawką im się to odbiło nieprzeciętną. Tomcio “Gallop” przed sezonem kreowany był na megalidera żółto-niebieskich, swoistego guru “czarnego sportu” na Ziemi Lubuskiej. Życie jednak wszystko zweryfikowało i nasz najlepszy zawodnik w historii odniósł jak do tej pory zaledwie cztery biegowe zwycięstwa w siedemnastu startach. “Chudy” wprawdzie nie wozi “kibla” za “kiblem”, jednak takie wyczyny jak mecz z Włókniarzem (10+1 w 6) nie powinny mu się zdarzać notorycznie. Dodać do tego średnią dyspozycję “Ryśka Holcińskiego” (13 w 6) oraz tragicznie spisującą się drugą linię i już wiadomo, dlaczego “Staleczka” musiała w niedzielę uznać wyższość “Lwów” (40:50), w szeregach których brylowali “Janosik” Pedersen (13+1) oraz “Herbie” Hancock (12+1). Gorzowianie nie odstawali od częstochowian na odległość dwóch galaktyk, jednak nie było komu wygrywać drużynowo wyścigów i kibice Stali marzący już teraz o medalu DMP, zostali brutalnie sprowadzeni na ziemię. Gorzów w chwili obecnej to dopiero piąta siła Ekstraligi. A dalej jest już sama mizeria…

Starcie Apatora z Falubazem miało być widowiskiem na styku, które rozstrzygnie się najwcześniej w czternastym wyścigu. Jak to jednak zwykle bywa w takich sytuacjach, wszystkie prognozy szlag trafił. Ciekawie było tylko na samym początku, bo kibice “Aniołów” mieli mokro już po pierwszej gonitwie meczu, kiedy to przyszły mistrz świata, Chris Holder, został objechany przez juniorów z “Zielonki” na 1:5. Radość gości nie trwała jednak zbyt długo, bo po biegu numer dwa na tablicy widniał już remis, a po kolejnych dwóch odsłonach Apator wyszedł na prowadzenie, którego nie oddał do końca. Taki mocny miał być ten Falubaz, taki nieprzewidywalny, a tymczasem “Motomyszy ze Skandynawii” (Iversen i Lindgren, “grojki” z GP w ekipie z lubuskiego) zrobiły wszystkim psikusa, zdobywając w sumie trzy “oczka”. Wśród zielonogórskich fanów utarło się, że ten duet robi chociaż po połowie kompletu, a w niedzielę tego zabrakło i skończyło się na batach 56:34. Fakt, nawet pomimo niedyspozycji “PUK-a” (3) i “Freda”(0) powinno być lepiej, ale od “PePe” Protasiewicza (7) oraz Rafała Dobruckiego (6 w 6) nie można wymagać ultradyspozycji w każdym spotkaniu. W Apatorze szaleli natomiast wszyscy poza “Miedziakiem” (5+1), więc wiadomo już, kto będzie grzał anielską ławę w czwartej kolejce Speedway Ekstraligi. Szkoda gościa, bo w każdej z ekip z dołu tabeli byłby żużlowym bogiem.

Tony Rickardsson nie ma zamiaru wracać do żużla i odrzucił propozycję ścigania się w barwach tarnowskich “Jaskółek”. Działacze z Mościc kombinują jak mogą i ściągnęli do siebie innego byłego mistrza, Sławomira Drabika. “Slammer” zgodnie z regulaminem będzie mógł założyć plastron Tarnowa dopiero w czwartej kolejce Ekstraligi, więc ferajna pod dowództwem Romka Jankowskiego udała się na mecz do Leszna w dotychczasowym zestawieniu. Niespodzianki nie było - “Kangura” Adamsa (komplet 12 punktów) zastąpił raz “Jurek” Pavlic (10+1), pięć biegów objechał Robert Kasprzak (9+4), a pojedynek z imienniczką z Tarnowa był dla Unii Leszno przyjemnym spacerkiem (67:26), który kilkakrotnie zakłócił osamotniony Janusz Kołodziej (16 w 6). Aż żal było na to wszystko patrzeć.

O zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej jakoś nie chce mi się pisać. Ostrów rzutem na taśmę rozprawił się z Bydgoszczą (46:43), Gdańsk nie dał szans Grudziądzowi i zwyciężył na wyjeździe 38:52, a w pozostałych meczach wiało nudą (pewne wygrane Poznania z Daugavpils oraz Rybnika z Rawiczem). Szkoda tylko Grigorija Łaguty, który dość poważnie poobijał się na Golęcinie. Póki co szykujmy się jednak na pierwszy w tym sezonie turniej Grand Prix, bo od ligowego żużla odpoczniemy do pierwszego maja. Zgłodniejemy, to i tarnowską kaszankę przetrawimy.

Ziemowit Ochapski     
www.asy.yoyo.pl


Źródło: inf własna
Wyświetleń: 1201
Stępniewski: Z Holtą dogadaliśmy się w pół godziny Następny »

rafal-bejtka Dodał/a: rafal-bejtka
Napisał/a 5668 artykułów
Aktualna ocena: 0
kliknij aby ocenić
 
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy, Twój może być pierwszy.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Komentuj
Login:
E-mail: (opcjonalnie)
Kod z obrazka:
Oceń:
Polityka prywatności Regulamin Reklama Dołącz do nas Kanały rss Kontakt FAQ
Sport24.pl   2007-2012   Wszelkie prawa zastrzeżone
0.5610 -
Firma w holdingu PMPG