Grand Leigh Europy w cieniu frustratów

Felieton
Sport24.pl
Każdy żużlowiec to człowiek i jak każdy człowiek ma swoje marzenia. Leigh Adams (20 pkt.) od wczoraj ma o jedno marzenie mniej, ponieważ udało mu się wygrać historyczny (bo pierwszy) turniej GP w “rodzinnym” Lesznie, gdzie startuje nieprzerwanie od trzynastu lat. Niestety, radość “Kangura” zeszła na dalszy plan, bo Polacy zawsze i wszędzie muszą pokazać swoją nienawiść do Nickiego Pedersena (16 pkt.), który na “Smoku” był trzeci.
Jest jedna rzecz, która piekielnie mnie razi na stadionach żużlowych: gwizdy w kierunku zawodników, którzy tak naprawdę nie wykazali się niczym karygodnym. Jeszcze bardziej wkurzają mnie natomiast sytuacje, kiedy kibice upatrują sobie wśród “rajderów” kozła ofiarnego, którego mieszają z błotem przy każdej możliwej okazji. Polscy fani szlaki na takiego “Koziołka Matołka” wykreowali sobie “Terminatora” Pedersena i gwizdów nie szczędzili mu również w Lesznie, a to za sprawą kontrowersyjnej sytuacji na ostatnim wirażu drugiego półfinału. Prowadził sobie wtedy nasz “Hampelek” (16 pkt.), za nim jechał Nicki, a dalej Jason (8 pkt.) oraz Tomcio (12 pkt.). “Rudy” to jednak walczak pierwszej kategorii, więc rzutem na taśmę zaatakował Pedersena, co skończyło się upadkiem Duńczyka, wykluczeniem Australijczyka i zaliczeniem przez sędziego kolejności sprzed kolizji. A Bydło zaczęło gwizdać i krzyczeć, że “Terminator” upadł specjalnie, czemu przyklaskiwali w swoich późniejszych wypowiedziach panowie Mirek Kowalik, “Cegła” Cegielski oraz Bartłomiej Czekański (choć może nie robili tego aż tak dosadnie). Wioska, mili państwo, wioska na całego. Siedzicie w głowie Nickiego, że wiecie dlaczego upadł? Fakt, być może mógł się on utrzymać na motorze po akcji Jasona, ale przynajmniej wiadomo, że cholernie zależy mu na tytule IMŚ, i że jest w stanie zjeść żużel z toru, aby go obronić. A atak Crumpa na pewno nie był czysty, więc sędzia wykluczając go oddał Pedersenowi to, co straciłby on gdyby kontynuował jazdę. Trafił cwaniak na cwaniaka (przecież od dawna wiadomo, że “Rudy” nie jest święty) i w tym pojedynku większym cwaniakiem okazał się “Terminator”, za co został wygwizdany na potęgę. Facet nie ma dwóch palców, walczy na trasie jak lew (ostatnio ma słabe starty, a mimo to wozi “trójki”), docenia klasę rywala (gratulacje dla Adamsa po zwycięstwie) i naprawdę spoko z niego gość, a wy zachowujecie się w ten sposób? Zazdrościcie mu, że jest najlepszy, czy jak? Bo ja naprawdę już tego nie kumam, skoro po niebezpiecznych wojażach innych “kolarzy” bijecie brawo za walkę na całego.
O ile na stadionie dało się zauważyć radość z triumfu Leigh Adamsa (pełno leszczynian na trybunach), o tyle kibice w Internecie kompletnie popsuli Australijczykowi święto. Już nie chodzi mi o to, że ktokolwiek ma wychwalać “Kangura” pod niebiosa (bądźmy rozsądni), jednak gratulacje i odrobina zrozumienia dla kibiców Unii Leszno w tym przypadku wydają się być jak najbardziej na miejscu. Leigh Adams to w historii “Byków” postać wyjątkowa, bo jest jedynym obcokrajowcem w polskiej lidze, który przez tyle sezonów startuje w barwach jednego teamu. W dzisiejszym speedwayu taka wierność obca jest nawet polskim “rajderom”, więc boli mnie to, że gani się ludzi z Leszna za to, że wolą kibicować Adamsowi, a nie Gollobowi, Kasprzakowi czy Hampelowi. W ogóle, żużel to sport specyficzny i mnie na przykład obce jest podejście do niego poprzez pryzmat narodowości (no, może poza DMŚ). Jestem w Europie, uczę się języków, codziennie stykam się z obcokrajowcami, którzy okazują się często przesympatycznymi ludźmi. Czy naprawdę muszę się przymuszać do kibicowania Gollobowi, skoro bardziej lubię np. Adamsa i Pedersena? Czy muszę wygwizdywać Nickiego i twierdzić, że Leigh zwyczajnie “doi” Leszno z kasy przy użyciu pozorowanej miłości do tego miasta? Uczmy się kibicowania od Brytyjczyków. Dla nas to głupi naród, ale my jesteśmy przy nim jedynie bandą frustratów.
Biało-czerwoni na “Smoku” nie poszaleli, ale źle również nie było. Tomcio “Gallop” uplasował się na piątej pozycji, chociaż po trzech seriach startów przewodził stawce. Posypał mu się jednak jedyny mocny silnik i zaczęło się wożenie ogonów, które zaowocowało trzema wymęczonymi “jedynkami”, od których był tylko krok do “kibli”. Brawa za walkę jednak panu Tomaszowi się należą, bo widać, że w tym sezonie cholernie zależy mu na podium w generalce SGP. I nie gada o ciągłych testach sprzętu. Chwała Bogu.
Lepiej niż “Chudy” wypadł natomiast Jarek Hampel, który w wielkim stylu wjechał do finału, by tam odstawić kaszanę z fantastycznego pierwszego pola (kolejny turniej, w którym od połowy zawodów liczyły się tylko tory A i B). “Mały” tym występem udowodnił jednak, że z najlepszymi walczyć potrafi, i że stała “dzika karta” na sezon 2009 powinna trafić w jego ręce. A o Krzysiu Kasprzaku (3 pkt.) i Rune Holcie (4 pkt.) nie ma co pisać, bo ich jazdę można jedynie opatrzyć etykietką pt. “dramat”.
Największą niespodziankę sprawił w Lesznie “Herbie” Hancock (20 pkt. i 2 miejsce), który miał rewelacyjne starty i udowodnił, że niektórzy zbyt wcześnie skazali go na żużlową emeryturę. Mam nadzieję, że Greg utrzyma taką formę jeszcze przez jakiś czas, bo miną pewnie lata, zanim w USA zostanie odkryty podobny żużlowy talent. W końcu Hans Nielsen zdobywał medal mistrzostw świata z czterdziestką na karku, a naszemu “Jankesowi” jeszcze trochę do tej magicznej liczby brakuje. Tak, wiem - Nielsen był bogiem, a Greg jest tylko fantastycznym zawodnikiem. Ale trzeba wierzyć, bo bez wiary nie ma emocji.
Po drugiej odsłonie “cyrku” Olsena mamy nowego-starego lidera, którym został Nicki “Zabijcie I Spalcie Jego Zwłoki Za To” Pedersen (33 pkt.). Dwa “oczka” mniej ma nasz ukochany Tomcio “Gallop”, a na trzecim miejscu plasuje się wspomniany wcześniej Greg Hancock (28 pkt.). W pogoń za czołówką rzucił się Leigh Adams i w tej chwili jego strata do lidera wynosi osiem punktów. Stara gwardia, aż do ósmego miejsca, które okupuje “PUK” Iversen (18 pkt.). Niby znowu to samo, ale łezka w oku się kręci. Bo ja ich bardzo lubię i ciarki przechodzą mnie na myśl, że z biegiem lat po kolei będzie tych “rajderów” brakować w czołówce.
Ziemowit Ochapski
www.asy.yoyo.pl
Źródło: inf własna
Wyświetleń: 1013










Blipnij








