Prawdziwych mężczyzn poznaje się po tym, jak kończą

Felieton
Sport24.pl
W ostatnią niedzielę polscy piłkarze w ramach EURO 2008 zebrali całkiem pokaźne baty od Niemców, a Robert Kubica po raz pierwszy w karierze stanął na najwyższym stopniu podium Grand Prix F1. Ósmego czerwca rozegrano także inauguracyjną kolejkę rundy rewanżowej Ekstraligi, ale tylko dziwni ludzie zaprzątali sobie tym głowy, bo normalni skupiali się wyłącznie na piłce nożnej oraz wyścigach śmiesznych bolidów. Wśród tych dziwaków znalazł się jednak nawet i szaleniec (mówię o sobie), który postanowił podzielić się wrażeniami z ostatnich spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Słabe ogniwo jest po stokroć lepsze od bardzo słabego ogniwa. “Chuck Norris” Shields nie brylował może w pierwszym spotkaniu Unii z Falubazem, jednak dwa punkty przywiózł. W rewanżu na “Smoku” jego miejsce zajął Troy Batchelor (0 pkt.) i okazało się, że nie była to trafna decyzja. Przy niespecjalnej dyspozycji Juricy Pavlica (5+1 pkt.) oraz kolejnym szaro-burym występie Roberta Kasprzaka (2+1 pkt.) na wyżyny swoich umiejętności musieli wspiąć się liderzy “Byków” i tylko dzięki temu, że im się to udało, Unia mogła świętować szóste zwycięstwo w tym sezonie. Do dwunastej gonitwy prowadzili jednak zielonogórzanie, a kibice w całej Polsce łapali się ze zdziwienia za głowy. Ba, u tych leszczyńskich zapewne nie obyło się również bez wyrywania sobie włosów, czy też wypowiadania pod nosem słów powszechnie uważanych za wulgarne. Trzy ostatnie biegi, to jednak kolejna inwazja na “Myszogród” w wykonaniu biało-niebieskich, czyli trzy pewne 5:1 i zwycięstwo w całym spotkaniu w stosunku 50:40. “Siary” więc nie było, ale co niektórym pewniaczkom z Wielkopolski na pewno zrobiło się ciepło. I to nie ze względu na temperaturę powietrza w “Byczym Mieście”.
Cóż, w Lesznie po raz kolejny przed meczem popadało i po raz kolejny tamtejsi “rajderzy” pokazali, że taka nagła zmiana warunków torowych raczej nie jest im po drodze. Wiem, szukam dziury w całym, jednak przewaga własnego obiektu oraz tytuł Drużynowego Mistrza Polski do czegoś zobowiązuje, prawda? Momentami zastanawiam się, czy to wygrała Unia, czy przegrał Falubaz. W teamie z Zielonej Góry po raz kolejny zabrakło lidera z prawdziwego zdarzenia. Przebudził się Lindgren (9 pkt.), ale trójka Walasek (8 pkt.), Dobrucki (7+3 pkt.), Protasiewicz (9 pkt.) znowu nie potrafiła walnąć “dwucyfrówek”, co poskutkowało kolejną porażką “Przenajświętszego”. “Byki” takich żelaznych liderów natomiast miały (Hampel - 14 pkt., Adams - 12+1 pkt., Baliński - 9+2 pkt.) i to one cieszyły się z wygranej, pomimo ogólnie słabej dyspozycji. Końcówka meczu należała już jednak zdecydowanie do nich, a prawdziwych mężczyzn poznaje się właśnie po tym, jak kończą.
Niedawno zastanawiałem się, kiedy wreszcie toruński Apator przegra, a po jego niedzielnym triumfie w Gorzowie (43:47) śmiem twierdzić, że przed rundą play-off to nie nastąpi. Wiem, kontuzje lubią nękać żużlowców, jednak “Anioły” prawdopodobnie wyczerpały ich limit już w ubiegłym sezonie. Po prostu nie ma mocnych na torunian, którzy zdobyli już trzy najtrudniejsze tereny w Ekstralidze, a u siebie przegrywać im po prostu nie wypada.
Jak fani żużla z Grodu Kopernika mogą zapomnieć o jakiejś nagłej niemocy swoich ulubieńców, tak kibice z Tarnowa mogą powoli pogodzić się z myślą, że ich “Jaskółki” nie znajdą się w pierwszej szóstce, która ma zagwarantowane utrzymanie w elicie. “Piast” Kołodziej (9+2 pkt.) i spółka polegli u siebie z ekipą z Rzeszowa 44:47, w której błyszczał zawsze uśmiechnięty Roman Povazhny. Mówiło się, że Rosjanina nie stać na dobre występy w Ekstralidze, a tu proszę - jak ktoś ma porządne motory, to wszędzie pojedzie. Romek faktycznie nie brylował od początku sezonu, ale kiedy było trzeba to zaskoczył i sprawił, że jego drużyna może mieć niemal stuprocentową pewność, że w przyszłym sezonie po raz kolejny będzie jeździła wśród najlepszych w kraju.
Uwaga, Nicki Pedersen szaleje! “Terminator” w wygranym pojedynku Włókniarza ze Spartą (60:33) walnął czysty komplecik i udowodnił, że wciąż znajduje się w wyśmienitej formie, i że jest jednym z faworytów do sięgnięcia po Wielką Nagrodę Danii, o którą gwiazdy speedway’a rywalizować będą 14 czerwca w Kopenhadze. A “Klejowi”? Cóż, bieda z nędzą, bo nawet Crump jechał tylko w czterech gonitwach. Czyżby w klubie szukano oszczędności?
Ciekawie było w tej ósmej kolejce, nie da się ukryć. Szkoda, że wydarzenia na polskich torach zeszły na drugi plan dzięki EURO i Kubicy, jednak fanom innych dyscyplin sportowych również raz na jakiś czas należy się rozgłos. Zwycięstwa Polaków w GP i DPŚ na szczęście są na porządku dziennym.
Ziemowit Ochapski
www.asy.yoyo.pl
Źródło: inf własna
Wyświetleń: 1190










Blipnij








